Bloog Wirtualna Polska
losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zwariowany wariat.

sobota, 10 listopada 2007 1:26
Płyta chodnikowa była zdecydowanie kiepsko osadzona. Spod niej zaskoczyła mnie woda, która uroczyście wsiąknęła w mój zamszowy but typu kozak. Utylitarnie przyodziani, nastawieni na imprezę "półtoragodzinną i ani minuty dłużej", z nastrojem pastiżowym weszliśmy.
Na wszelki wypadek Sho wziął książkę.

Ola półkrzykiem: Poproszę dwie herbaty.
Pan quasi barman: ...
Sho: A jakie są?
PQB: Czarna? Ale ja nie będę Wam robił herbaty na imprezie.

W tym wspomnieniu lubię moment, kiedy 'sączymy' pustego Heinekenna, właściwie to 'pożyczonego' od człowieka obok. W popielniczce już nie grzebaliśmy, z resztą pokrzywione, nie do odtworzenia były.

Etap parkietu. Nothing else matters. On styl miękki typu wąż, ona zwiewnie, czasami obróciła się. Tańczyli wszystkim, a śpiewali myląc tekst. Bardzo.



O 21:59 zaczęliśmy odliczać...3...2...1...idziemy!

Ale zaraz. Znam to " ..discjockey szczerzy kły znad konsolety...".
Zdecydowaliśmy się na szybki przytup po uprzednim zrzuceniu gdzieś kurtek.
I na przystanek.


"Lubię wariować w prostych rzeczach"- zwierza się Agata Buzek w wywiadzie dla Vivy.


Owszem Agato.


Buziaki :*

komentarze (8) | dodaj komentarz

Flirt "gorący kubek" tudzież Amino pomidorowa.

czwartek, 11 października 2007 23:47
Pan w reportażu podał wspaniałą recepturę - na uwodzenie ze skutkiem owocowydającym.
Ktoś wreszcie pomyślał i ujął tą misterną grę w paru hasłach (oświeciwszy mnie w końcu).


Otóż facet wykonuje czynności nasępujące:
1. Nawiązanie kontaktu wzrokowego.
2. Nawiązanie interesującej rozmowy.
3.Izolacja partnerki.
4.Eskalacja fizyczności.

No i voila!

Jeśli chodzi o kobietę w sytuacji flirto podobnej  to niestety nie zakreślono Jej pola działania.Czas na to nie pozwolił, Teleexpress skończył się.

Fajnie, że można tak klarownie.


Buziaki. <filuterne zatrzepotanie rzęsami>.

komentarze (8) | dodaj komentarz

ja całkiem poważnie..

wtorek, 11 września 2007 23:55
Nie mają łatwo w dzisiejszych czasach, właściwie to mają całkiem pod górkę. Czasami nie wiadomo jak z Nimi postępować. A dajcie mi święty spokój, czasami pomyślisz. Albo lepiej, znikają Ci gdzieś w zniedefinowane miejsce, gdzie zostają pożarte niczym muszki owocówki przez rosiczkę. Ała.

Fajnie mieć marzenia. Wiem, tekst jak z bombonierki albo taniej kartki urodzinowej.
Ale to działa. Mój osobisty Brat spełnił sobie! Była plaża i miał latawiec, a w pewien sierpniowy czwartek rozwinął cały sznurek!

Ja też mam i przed chwilą powiedziałem Je na głos. Teraz sobie napiszę.

Próbuję sałatkę, czegoś jej brakuje, jakaś niedoprawiona jest..myślę..świetnie pasowałaby tutaj bazylia, więc idę do mojego ogródka, biorę pęczek. I wszystkim smakowała.

Buziaki.


ps. Rosiczki sucks :D

komentarze (12) | dodaj komentarz

Trasa Katowice- Tarnów- sucks!!

piątek, 07 września 2007 23:36
"Idzie. No wreszcie wróciłaś!! Ubierz skarpetki, bo u Nas zimno".


No to ubrałam i ruszyliśmy. Jadłam sobie spokojnie kanapkę z żółtym serem o północy, a tutaj auto bardzo dyskretnie złapało sobie gumę. Cóż, pogoda bynajmniej nie zachęcała do majsterkowania, ponadto pikanterii dodały klucze, które odmówiły odkręcenia śrub. Chwila ta, skłoniła mnie do jednoczesnej żarliwej modlitwy w mixie z okolicznościowym przeklinaniem tudzież jakąś poważniejszą "wiązanką". Nie jestem z tego specjalnie dumna, ale poskutkowało.
Okazuje się, że czasami  mówisz i masz.
Oto pojawia się Pan zawodowy kierowca z nadmiarem czasu, lubiący deszczową oraz wietrzną aurę. Pomógł. Gloria. :-)


To wersja bardzo szort z tego słodkiego wydarzenia..zakończę ją jeszcze cytatem Rodzicielstwa.


Mama: Zabraliśmy wszystko? Klucze, trójkąt, Ola?
Tato: Sprawdzę jeszcze trójkąt.


Tęsknili :P...



Buziaki.

komentarze (9) | dodaj komentarz

przeklęte 4 gwiazdki.

niedziela, 05 sierpnia 2007 22:56

Ha! Piszę.Szybko, bo mi zaraz sprzęt zabiorą.

 

Czy mi się  tu podoba? Jest przepięknie, słonecznie, prawie wcale nie pada. Praca jest wręcz relaksująca, a superwajzorzy niczym Matka. Mam dużo czasu, zwiedzam, nadrabiam zaległości książkowe, czasem opalam się na tutejszej plaży.. A jedzenie? Aż trudno to wyrazić słowami..( pisząć powyższe palec wskazujący oraz ten obok trzymałam skrzyżowane, co zdaję się symbolizuje nieprawdziwość)...

 

Oto ja. Emigrant okresowy, bo 2 miesięczny ( miał być 3 miesięczny, ale nie wiem czy dożyłby w tej pracy, którą pieszczotliwie w chwilach kryzysu nazywa kołchozem).

 

Zrobiłam tylko 70 zdjęć, przy 2000 z zeszłego roku jest to dość marne osiągnięcie, ale zapoluję jeszcze na wioskę Wikingów, molo i stolycę to może dobiję do 200 :).

 

Są plusy, owszem - z tego co się orientuję głównie natury gastronomicznej...przeszmuglowane babeczki z rodzynkami tudzież kilogramy czekoladek miętowych, które formalnie należą się gościom hotelowym lub  kraby zajadane wspólnie z Filipinką, u której pomieszkujemy.

 

Pomimo tego i owego cieszę się, że tu jestem. Doświadczenie wieloaspektowe.I oto chodzi.

 

Koniec części pierwszej pt. pocztówka z wakacji.

 

Całujęęę..irlandzko...szmaragdowo... 

komentarze (7) | dodaj komentarz

Licznik odwiedzin: 15273

Autorka. Ola.

Ostatnio zajmują mnie podstawowe czynności życiowe. A tutaj, zastanawiam się nad wadami i zaletami życia. Pozdrawiam moich dwóch fanów.

Komplementy Niekomplementy

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 05.08.2007 10:45:38
  • autor: daveANGEL
  • treść: FAJNIE TU!! AUTORKA ...