W dniu, w którym należałoby konkretnie, dosadnie i zasadniczo dookreślić pewne kwestię chciałabym wyjątkowo wyróżnić film, który roboczo nazwałam Spacer. Dużo słów, dużo krów, duże wrażenie - niewiele środków wyrazu. W kategorii przyrodniczy film offowy daje 5/5 gwiazdek.
Od około 5 dni jestem zmarznięta i zaczynam to przyjmować jako stały stan mojego organizmu. Po powrocie z końca świata, gdzie przeprowadziliśmy akcję "Sylwester", gdzie było zimno, a śnieg się topił i zamarzał co 3 minuty, myślę, że nie jestem skonstruowana fizycznie i mentalnie do klimatu polskiego.
Fin de siecle. Pamietam, na lekcjach polskiego w trzeciej klasie liceum omawialiśmy wiek 19 i dekadenckie nastroje i tak mi się przypomniało. Btw idę szukać - za radą współlokatora - przejścia do Narni w szafie w przedpokoju. Mają wakat na dwie królowe i dwóch królów.
Wystygła mi herbata, zielona. Nie szkodzi, ponieważ herbatę zieloną można zalać dwu, a nawet trzykrotnie. Chińczycy upierają się, że drugie zalanie jest najcenniejsze.
Na spokojnie mogę już sobie pisać jak do szuflady. Wystarczająco przewietrzyłam tę witrynę. Ostatnio, jak tu pisałam temperatura powietrza wahała się w okolicach 28 stopni, czyli mamy różnicę okołu 48 stopnii.... Chodzę w ocieplanych trampkach i swoim zielonym, spiczastym kapturze, chic. Spróbowałam wczoraj martini, by sprawdzić, czy dalej mi nie służy i nadal mi nie służy. Opera Carmen dobrze sprawdza się w samochodzie, zwłaszcza kiedy na zakręcie otwierają mi się niechcący drzwi w aucie. To tyle z rzeczy, które nadają się do upublicznienia.